Vitalia.pl

Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Bo życie jest zbyt barwne i zaskakujące, by skupiać się tylko na odchudzaniu ...

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 257732
Komentarzy: 4385
Założony: 30 czerwca 2011
Ostatni wpis: 15 maja 2012

rob35

kobieta, 44 lat, Warszawa

158 cm, 70.20 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Z pamiętnika egzaminatorki

15 maja 2012 , Komentarze (85)

Maturzysta, omawiając "Tango" Mrożka:

- ... no, a babcia leżała na PIERDESTALE ...

Komisja, powstrzymując się od parsknięcia śmiechem:

-  Chyba nie na pierdestale, tylko na katafalku.

- Ależ nie, - upiera się uczeń - leżała na pierdestale, a w katafalk ... była ubrana.

Dodaj komentarz

Zdać maturę w dobrym stylu!

10 maja 2012 , Komentarze (21)

Kibicowałam wczoraj maturzystom zdającym polski. Stres ścinał białko w komórkach, bo to pierwszy ustny w ich życiu. Pomagałam przetrwać masakryczne czekanie pod salą, kiedy czas ma konsystencję asfaltu.

Ogłoszenie wyników. Wychodzi dziewczę, buzia roześmiana:

- Zdałam!

- Ile miałaś punktów?

- Sześć. To moja pierwsza szóstka w liceum! - zarżała ze szczęścia.

________________________________

P.S. dla niewtajemniczonych: sześć to minimalna ilość punktów, jaką można uzyskać z puli dwudziestu, aby zdać maturę.

 

Dodaj komentarz

Wesołe galaretki

9 maja 2012 , Komentarze (44)

Alcia robi cytrynową galaretkę na deser i przy okazji studiuje opakowanie firmy Gellwe.

- O, przepis na wesołe galaretki! Z procentami ...

Czyta dalej, a po chwili:   

- E, łatwizna ... i podobne do pijanych miśków Haribo.

- Pijanych miśków? - pyta rodzicielska ciemnota.

- No. Bierzesz miśka, chlup do wódki, a on robi się grubiutki.

- Skąd wiesz? - pyta rodzicielska czujność.

- Wcale nie wiem! - uspokaja Alcia.

Lecz natychmiast dorzuca, parskając śmiechem:

- Ale niedobre są ...

 

Dodaj komentarz

Znowu siódemka z przodu - ratunkuuu!

7 maja 2012 , Komentarze (54)

- Masz dwie możliwości, żeby schudnąć: albo robisz 500 brzuszków co godzina, albo przestajesz łykać jak wygłodzona orka. Który wariant właśnie realizujesz? - spytał mnie syn, patrząc wymownie na KOLEJNĄ miseczkę lodów orzechowych, niknącą w czeluściach mego coraz bardziej przepastnego ciała.

          Pomyślałam: Nikt tak ci nie wyrąbie prawdy w oczy jak własne dziecko.

- Tato, gdzie idziesz?   

- Na dach, nastawić talerz anteny na odpowiedniego satelitę.

- A po co ci ten kompas?

- Żebym mógł znaleźć drogę do domu

          Pomyślałam: Kiedy ja znajdę drogę do siebie? Gdzie ten cholerny kompas, który zgubiłam w okolicach Gwiazdki? Może któraś z Was znalazła?     

Dodaj komentarz

U psychologa

2 maja 2012 , Komentarze (54)

Córeczka mojego kolegi ma rok i trzy miesiące i jeszcze nie chodzi samodzielnie. Lekarz pierwszego kontaktu zasugerował Jackowi, żeby udał się w tej sprawie z dzieckiem do psychologa. Ponieważ facet jest doświadczonym człowiekiem, ale niedoświadczonym rodzicem, dał się zwariować i poszedł.

Młoda pani psycholog nagłym ruchem rozsypała przed dzieckiem koraliki:

- No, pobaw się, Kotku - zachęca, widząc, że mała odruchowo cofnęła się w ramiona ojca i nie zamierza wychylić nosa z bezpiecznej kryjówki.

Jacek usiłuje zainteresować córkę koralikami, ale bezskutecznie. Pani wyrokuje:

- Oj niedobrze, niedobrze. Już powinna chwytać małe przedmioty zgiętym kciukiem i palcem wskazującym.

- Widocznie nie jest zainteresowana - Jacek broni honoru rodziny. - Mała widzi koraliki po raz pierwszy w życiu! Przecież we wszystkich książkach piszą, by chować przed niemowlętami małe przedmioty. To o niczym nie świadczy! -  naburmusza się po męsku.

Psycholog  uśmiecha się ironicznie. Kolega zaciska zęby.

Dziecko zaczyna się ciekawie rozglądać po gabinecie. Pani, tym razem łagodnie, stawia przed dziewczynką szklankę z wodą. Do szklanki wkłada łyżeczkę. Dziecko dotyka łyżeczki palcem.

- Nie miesza - stwierdza pani z odcieniem satysfakcji.

- Nie miesza, no i co z tego?

- Powinna mieszać - rzuca stanowczo.

- Jak to powinna!?

- Dzieci w tym wieku posługują się łyżeczką. Zwykle mieszają.

- Dzieci w tym wieku uczą się przez naśladowanie, prawda? - Jacek jest wściekły i logiczny.

- Prawda.

- Ani żona, ani ja nie mieszamy, bo w ogóle nie słodzimy napojów. Skąd niby córka miała się tego nauczyć?

Pani psycholog nerwowo mruga oczami.

- Czy pan jest zawsze taki ... - gryzie się w język i zmienia temat. - Pozwoli pan, że zmienię temat: czy był pan już kiedyś u psychologa?

- Z małą?

- Niekoniecznie ...

Dodaj komentarz

Wakacje, nareszcie wakacje!

30 kwietnia 2012 , Komentarze (30)

Ostatnie trzy tygodnie nie należały do całuśnych, ale są już za mną. Wyprawiłam moich maturzystów w świat. Były łzy, prezenty i były kwiaty, niektóre podane tak:

 

Albo jeszcze fajniej tak:

(autorka kompozycji zdaje na ASP)

A teraz pokażę Wam najsłodszy prezent:

 

Pomysł -  miodzio! Palce lizać! Zwłaszcza, że zawartość słoiczków REWELACYJNA!!! -  wiem, bo już zeżarłam miód najciemniejszy, gryczany, a teraz jestem w połowie tego środkowego, niemal białego.

Taaaak, no wiem, ile to kalorii. Nie sykajcie znacząco! Przecież już do Was wróciłam i już biorę się za siebie. Oki? Od teraz, nie od jutra! I tak jestem zadowolona z siebie, bo zwykle w ciągu roku szkolnego przybywa mi 10 kg, a tym razem tylko małe cuś około pięciu. Cofam pasek i - do roboty! - recytując pod nosem na przemian dwie fraszki Sztaudyngera:

Cierpliwość trzeba mieć anielską

Ażeby znosić własne cielsko.

 

oraz

 

Tak przezwyciężam własne cielsko,

Że je traktuję przyjacielsko.

 

Miłego dnia!

Dodaj komentarz

Synowska troskliwość

9 kwietnia 2012 , Komentarze (35)

Odkąd schudłam, ciągle dygoczę z zimna. Mój syn nawet w największe mrozy chodzi rozgogolony. Najchętniej wcisnęłabym go operacyjnie w kalesony na misiu, ale powtarzam tylko w kółko:

- Synu, zapnij się, bo jak na ciebie patrzę, to MI robi się zimno.

Dzisiaj kwietniowe słońce, ale temperatura przecież tylko ciut powyżej zera. Kacper wyskakuje z domu w samej bluzie, no załamka! Biorę kurtkę do samochodu, puszczam smrodek dydaktyczny na pełny regulator. Syn, zrezygnowany, bierze kurtkę POD PACHĘ i wchodzi do naszego nieogrzewanego kościoła. Siedzimy w ławce - Kacper kładzie kurtkę na kolanach i, szeleszcząc, pracowicie zasuwa suwak aż do końca.

- Co robisz?! - szepczę karcąco.

- Zapinam, żeby ci nie było zimno. 

Dodaj komentarz

O, kurka!

8 kwietnia 2012 , Komentarze (26)

O, kurka!

To dziś - moja córka:

A taka była pocieszna wiewiórka:

http://www.youtube.com/watch?v=M8c7RmWw_FI&feature=youtu.be

Czuję się jak stara rurka ...

Dodaj komentarz

Kaloryfer

1 kwietnia 2012 , Komentarze (21)

Siedzimy w knajpie po projekcji filmu "Sztuka wolności" obejrzanego w ramach Warszawskiego Przeglądu Filmów Górskich. Ryczące czterdziestki wymieniają uwagi na temat muskulatury polskich himalaistów:

- He, he, Kukuczka taki tłuścioszek raczej...

- Nie bez powodu miał ksywkę "Inżynier Golonka".

- Za to Wojtek Kurtyka faaaajny. Wygląda jak taki zasuszony mnich z klasztoru Shaolin.

- I jaki ma kaloryferek na brzuchu - koleżanka cmoka z zachwytu.

- Ja też mam kaloryferek - obrusza się jej okrąglutki mąż. - Tylko ... taki mocno zabudowany.

Dodaj komentarz

Precz z historią! ;-)

30 marca 2012 , Komentarze (19)

Kuba i Bartek z diablikami w oczach zadają mi kontrolne pytanie:

- Czy pani profesor wie, kto to jest Vasco da Gama?

- Raczej: był. Żeglarz.

- No właśnie, a nasza szkolna pielęgniarka nie wie! - chłopaki zaczynają chichotać.

- Kuba powiedział jej, że tak się nazywa, a ona ... chi, chi ... to nazwisko wpisała do księgi przyjęć.

- Tylko przy "da" trochę się zawahała, rozumie pani! - rechoczą na całego.

 

"To już ostatnie roczniki drwią w ten sposób - pomyślałam sobie. - Po przyszłorocznej reformie oświaty szkolne pielęgniarki będą miały spokój."

 

Dodaj komentarz