No więc postanowiłam wziąć Bliźniaki do Kościoła (oprócz Tamary oczywiście), czyli musiałam zapanować nad trójką dzieciaków. Lenka przesiedziała całą mszę u mnie na kolanach, więc nie broiła. Za to sypała tekstami.
Ksiądz "módlmy się...." Lena na cały Kościół "Tak mamo, modlimy się" :P Już widzę, wszyscy się śmieją... taaa... tylko najlepszy tekst był na końcu: "głupi pies wpadł do kibla" Skąd Ona to wymyśliła? Nie wiem. Ale z Nią nudno nie będzie :PPPPP
ŚNIADANIE: taka bułka jak wczoraj, tylko zamiast brokuła - pomidor sok z 2-óch cytryn
II ŚNIADANIE: twaróg, dżem truskawkowy, pomarańcza, siemię, migdały, żurawina
LUNCH: zupa-krem z kukurydzy i pora spaghetti
OBIADOKOLACJA: kurczak w pomidorach z groszkiem (będzie)
Pomidorowy dzień mi coś wyszedł ;)
ĆWICZENIA: spacer 40 minut brzuszki 10 minut agrafka 20 minut ćw. z vitalią
II ŚNIADANIE: twaróg z pomarańczą, migdałami i żurawiną marchew sok z 2-óch cytryn
LUNCH: krokiet zupa warzywna z kurczakiem
OBIADOKOLACJA: jajecznica z parówką (kolacja Tamary ;) schab ze śliwką papryka
ĆWICZENIA: agrafka 20 minut kije 30 minut
PS. Sukienka Tamary jest prawdziwą "bombą" wśród kieciek obecnych "komunistek" - co rusz ktoś podchodzi i mówi, że jest najładniejsza :) Prosta, skromna, krótka, INNA
Postanowiłam wziąć udział w akcji Superlinii. Pewnie większość z Was wie o co chodzi. Kupujemy obecny numer, wypełniamy kupon, kupon podbija lekarz albo pielęgniarka z przychodni, wysyłamy i... chudniemy przez 3 miesiące, aż do kolejnego kuponu. Oczywiście chodzi o to kto więcej chudnie.
Pierwszy kupon należy wysłać do 20 maja, więc dużo czasu nie zostało.
Ktoś ma ochotę się do mnie przyłączyć????
Zawsze to dodatkowa motywacja.
PS. Luknijcie jakie właśnie jem śniadanie według przepisu Vitalii. Bułka pełnoziarnista zapiekana z masłem, brokułami i serem brie. Super wygląda. Zaraz będę próbować jak smakuje.
No więc dzisiaj było prawie według planu. Prawie - bo wpadła kanapka na kolację. Jednak musiałam ją zjeść. Musiałam. Z okazji Białego Tygodnia dzieci chodzą codziennie na msze. No i dzisiaj miały za zadanie zrobić rodzicom kolację. I Tamarka zrobiła kanapki. Dla mnie aż trzy. No, ale podziękowałam ładnie i wzięłam jedną. Na szczęście się nie obraziła ;)))
ŚNIADANIE: twaróg z rzodkiewką i siemieniem + papryka + pomidor + ogórek 2 czekoladki sok z 2-óch cytryn
II ŚNIADANIE: kefir sok pomidorowy jabłko
LUNCH: zupa warzywna z kurczakiem 2 pomarańcze migdały
OBIADOKOLACJA: kanapka z masłem i pomidorem kurczak z grilla w curry pieczarki smażone na maśle
ĆWICZENIA: spacer 30 minut brzuszki 10 minut agrafka 20 minut
Dobra, już po Komunii. Pora przejść z żywienia kanapkowego z powrotem do diety Vitalii. Nie będzie to taki całkowity powrót, bo muszę wymieniać posiłki tak, aby zjeść to co zostało. Niemniej, kanapkom mówię STOP. Do tego ćwiczenia - w tamtym tygodniu już zaczęłam. Niestety nie zrealizowałąm jednak planu do końca. W tym tygodniu stawiam na 4000kcal spalonych. Czyli po ok. 500-700kcal dziennie. Zaczęłam spacerem, teraz kładę się do brzuszków. Później jadę z Babcią do szpitala na badania, więc jak wrócę, znowu coś poćwiczę.
Na śniadanie zjadłam twaróg z rzodkiewką + inne warzywa. Do tego 2 czekoladki (będę sobie dokładać codziennie do śniadania - Tamara dostała całą górę słodkości) i sok z cytryn.
Co do mnie na Komunii - fajnie, że Wam się podobało. Tylko ja na te zdjęcia patrzeć nie mogę. Ale to wina tego (kiedyś Wam pisałam), że w głowie mam "zapisany" obraz chudszej "ja". Poza tym jak patrzę na siebie "w dół", to widzę, że mam fałdki, że ramiona duże, czy nogi grube - ale nie widzę siebie AŻ TAK DUŻEJ. I nijak nie mogę dopasować obrazu z głowy do tego ze zdjęć. Dlatego tak ciężko mi to wszystko oglądać.
Zastanawiałam się czy wstawić zdjęcia ze sobą. Strasznie wyglądam. Nie cierpię zdjęć ze sobą. Brrrrrrrr
No dobra.
Na początek się wściekłam. Umyłam włosy i okazało się, że jak nie ma tej oliwki fryzjerskiej to... włosy są sianowate, jakby popalone (może zbyt długo farba była na głowie). Nie wiedziałam co z tym zrobić i postanowiłam brzegi trochę podpiąć aby tak się nie puszyły.
Zdjęć z Kościoła nie ma. Probosz zabronił - oprócz fotografa, który był wynajęty, nikt nie mógł robić zdjęć. Tak więc zdjecia z samej uroczystości za jakiś czas będą.
A tutaj zdjęcia po...
Lenka
Tamarka z Kuzynką
Najlepsza "zabawka" dla dzieciaków - to nic, że wyłączona - ale pieniążek wlatuje i dołem wylatuje :P
Tort - piekła jedna z Cioć - w smaku 100 razy lepszy niż kupny
Odebrałam dzisiaj ciuchy od krawcowej Wczoraj byłam w Rosmanie i dokupiłam kolczyki, żółty lakier do paznokci, korektor, olejek do ust, pędzel i aplikatory do cieni.
Podsumowując, to mam naszykowane na jutro: Bluzka + spodnie w kant
Żakiet
Torba Kolczyki Buty
Kosmetyki (szary lakier do paznokci u rąk, żółty - u nóg)
Wszystko już gotowe, Tamara jest właśnie na pierwszej spowiedzi. Ja się nie spowiadam, bo i tak rozgrzeszenia nie dostanę (powód - wkładka).
Do tego jeszcze tusz, cienie do oczu i lakier do paznokci. Wybierałyśmy ze sprzedawczynią i stwierdziłyśmy, że jak mam żółte dodatki do szarej bluzki, to nie ma sensu kolejnego koloru dokładać. A że ja mam jasną cerę, to żółty kolor lakieru by mi nie pasował. Dlatego dobraliśmy szarości. Sprzedawczyni młoda, ładna - widać, że się zna, więc oparłam się na jej zdaniu.
Co do włosów. Widzę, że zdania są podzielone. Ja nie jestem do końca zadowolona, nie tego się spodziewałam. Ścięcie jest w porządku - na zdjęciu dokładnie nie widać. Jednak ściełą mnie, tak jak chciałam. A jeśli chodzi o kolor. To nie balejage, tylko zwykłe pasemka. Ja chciałam ciemniejszy blond, nawet jej o tym mówiłam. I chciałam mniej pasemek, aby bardziej powstały refleksy, niż takie rzucające się w oczy pasemka. No nic. Jak się mówi - włosy odrosną. Zawsze mogę na czarno się zafarbować :)))) Zresztą chyba jestem jakimś wyjątkiem... mam jasną karnację - powinno być mi dobrze w jaśniejszych włosach. A mi akurat bardziej pasują ciemne i długo, długo farbowałam się na czarno...
Moim dzieciom się nie podoba, hehe
A co do torebki - widzę, że nie tylko ja się zakochałam :)))
... No więc już jestem po fryzjerze. Dalej się źle czuję - łamie mnie w kościach, ale jakoś wysiedziałam na fotelu, a potem jeszcze na próbie.
Tak wyglądam. Przyznam, że nie jestem do końca przekonana, jednak pomimo to czuję się lepiej. Tak "odświeżona". Nawet jeśli nie do końca mi do twarzy w tym jasnym kolorze.
A tak mniej więcej wyglądałam: ...
Ale i tak najbardziej cieszę się, bo.... przyszła TORBA. Jest świetna.
Pól dnia albo miałam przymusowe opróżnianie żołądka albo spałam. Nawet na próbę komunijną nie poszłam - zawiozłam tylko Tamarę. Zjadłam 2 pierwsze posiłki planowo, odbębniłam spacer i.... koniec - złapało mnie z tym żołądkiem :/ Teraz próbuję zjeść sałatkę, która była przeznaczona na lunch, ale już czuję, że mnie mdli...
Jutro mnie czeka fryzjerka. Muszę poprzeglądać jakieś propozycje na necie.
Jadłospis:
1) omlet z serkiem wiejskim i groszkiem
2) sałatka (pekinka, siemię, gouda, pomarańcza) + świeżo wyciskany sok z 3 cytryn
3) sałatka (pekinka, rzodkiewka, papryka czerwona i pomarańczowa, kukurydza, olej rzepakowy, pierś z kurczaka)